Geoblog.pl    fly4fun    Podróże    Doha, Qatar    06/NOV/2009
Zwiń mapę
2009
09
lis

06/NOV/2009

 
Katar
Katar, Doha
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 19 km
 
Jak zwykle śniadanko do łóżka... Uwielbiam to. Najśmieszniejsze jest to, że jest tańsze 20 QR od normalnego w restauracji hotelowej, a i tak zawsze jeszcze zostaje z niego jakiś owoc, lub inna przekąska na później...
Pierwszy dzień nauki pływania na poważnie. Pierwsze co pojąłem to, że woda oceanu jest pieruńsko słona. Po kolejnej godzinie samodzielnie leżałem na wodzie, a Agnieszka była przeszczęśliwa ze swoich umiejętności dydaktycznych. Później standard- smażenie na leżaku, chwilka w jaccuzi i do pokoju.
Tu się zaczęły schody- podliczyłem na kompie, że środków finansowych nie wystarczy nam na cały wyjazd, jeśli będziemy się stołować w hotelu. Krótka decyzja- ruszamy do Carrefoura :-) Typowo po studencku, z tym małym ale, że to nie akademik w Szczecinie a pięciogwiazdkowy hotel.
Zaczęliśmy jak zwykle spacerem po okolicy, w stronę cywilizacji. Na nabrzeżu byliśmy ponownie świadkami szybkiego targu rybnego, który w przyćmionym świetle latarni wyglądał nieziemsko. Na wysokości Muzeum sztuki islamskiej zapytaliśmy napotkanego grubaska w pomarańczowym t-shir`cie z napisem DOHA, jak wiele drogi przed nami, ten się mocno zadziwił i stwierdził, że to na tyle daleko, że on nas zawiezie... Za niewielką opłatą 20 QR. W drodze okazało się, że uczył się w Niemczech i w Doha pracuje dla jakiejś kliniki.
Carrefour znajduje się w kompleksie podobnym do warszawskiej Arkadii, gdzie znaleść można nawet lodowisko. W samym sklepie skupiliśmy się na owocach i ciepłej kolacji. W sumie w sklepie zostawiliśmy 90 QR, ale w zamian mamy dużo lokalnych przekąsek i owoców typowych dla regionu, do popicia sokiem z mango (polecam wszystkim łasuchom) oraz dwie duże porcje warzywnych "paciaj", kebaby wielkości naszych mielonych i ciastka nadziewane warzywami... Szybka konsumpcja przed wejściem do centrum handlowego budziła zdziwienie całej otaczającej na beżowej społeczności... Oni mogą zachowywać się jak fleje, a biali to już gorsi? Po chwili zagadnął nas jakiś
"przystojniak" rzucając ciche, ale znaczące
-TAXI?
-Ile do Muzeum sztuki islamskiej? - się pytam
-30 QR
-Jedziemy

Poszliśmy za naszym - jak się później okazało- indyjskim przystojniakiem, prowadzi nas w kierunku starej Hondy Civic, ale mija ją i wsiada do nowiutkiego Accorda :o

Z pod muzeum ruszamy spacerem do hotelu, jedząc przysmaki z marketu i popijając w pełni bezalkoholowym piwem (ohydne). Przed wejściem do Marriottu mamy obawę co do naszych siat z marketu, ale obsługa tylko się uśmiechała ukradkiem...
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
fly4fun
Sebastian Celiński
zwiedził 0.5% świata (1 państwo)
Zasoby: 5 wpisów5 0 komentarzy0 0 zdjęć0 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróże
06.11.2009 - 09.11.2009